Szukaj

HISTORIA

Kacper, 11 sierpień 2019
HISTORIA

Nigdy nie wiemy, jaką historię napisze nam nasze życie. Co więcej: trduno jest przewidzieć rozwój wydarzeń, który nas czeka następnego dnia. Gdy w lutym tego roku na nowo zaczynałem swoją przygodę z pisaniem, nie sądziłem, że jedno, z pozoru małe zdarzenie, tak diametralnie zmieni mój sposób postrzegania otaczającej mnie rzeczywistości. 

Pozwólcie, że opowiem Wam tę historię:


W mieście, w którym mieszkam jest taki most. Most samobójców. Przechodzę przez niego bardzo okazjonalnie. Właściwie to tylko wtedy, gdy idę do kina lub po gorzałę. Bo najbliższy całonocny jest po drugiej stronie rzeki. I zawsze, gdy wybieram tę drogę, to zwracam uwagę na powieszone na nim kartki. Są to listy od bliskich, osób, których przyjaciele lub krewni odebrali sobie na tym moście życie. Czasami są to bardzo personalne, intymne wyznania, czasami zwykłe, ciepłe słowa, a w zdecydowanej większości po prostu numery na telefony zaufania.
Wszystko po to, abyś Ty nigdy nie wybrał tego miejsca jako punktu treningowego do przećwiczenia umiejętności swobodnego spadania.
Jednak wśród tych kartek, tych listów, jeden błyszczał bardziej niż inne. Była na nim narysowana pszczoła i liść.

„I bee leaf in you”
Ja w Ciebie wierzę.
A pod tym dopisek:

„Mój tatuś umarł tutaj 4 lata temu. Nigdy go nie poznałam, ale mamusia opowiadała mi, że był wspaniałym człowiekiem. Tylko, że był bardzo smutny i teraz jest w niebie

Podpisano: Kate, lat 4”

I nagle cały ten szajs, wszystkie te motywacyjne gadki, słowa pocieszenia, filmiki na YouTube, apele, wypowiedzi znanych osób, mające na celu uświadomienie nam, jak wspaniałe może być życie, stały się dla mnie warte tyle, co zeszłotygodniowy kurs waluty w jakimś zapomnianym przez Boga kraju po drugiej stronie globu. Nic nigdy nie uderzyło mnie tak mocno, jak słowa tej dziewczynki. Jeszcze nigdy nie chciałem być tak daleko od barierki, jak w tym momencie.
I tak… to nie są antydepresanty. To nie jest coś, co przepisałby Wam lekarz ani coś, czym powinien uraczyć Was psychiatra. To coś, co zadziałało w moim przypadku. Coś poza twardymi danymi oraz latami badań. Ale wiecie, tak sobie myślę: może jeśli każdy miałby kogoś, kto w porę powiedziałby mu „Ja pszczółka i liść w Ciebie”, to po tym świecie chodziłoby teraz trochę więcej wartościowych ludzi. Może.

Ja pszczółka i liść w Ciebie.


Bluza, która być może niebawem do Ciebie dotrze, jest właśnie owocem tej historii. Urzeczywistnieniem pewnej idei oraz swoistym drogowskazem. Tak, aby nikt z Was już nigdy nie zapmniał o tym, że są wokół Was ludzie, którzy w Was wierzą. 

Że wy sami także musicie znaleźć w sobie odwagę do tego, aby uwierzyć w siebie. 

Ja w Was wierzę. A wy? 



Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów